Mama zasnęła z dzieckiem na kanapie. Obudził ją przerażający krzyk męża!

Pierwsze dni po porodzie są dla kobiety czasem wyjątkowym. Jeśli nie dzieje się z maluszkiem nic niepokojącego można delektować się pojawieniem nowej istoty w naszym życiu.

Zmęczona ale szczęśliwa 24-letnia Chelsea od kilku dni była już w domu ze swoim synkiem Leo, który urodził się 8 dni wcześniej.

Kiedy zobaczyła, że synka ogarnia senność, ułożyła go sobie na brzuchu wsłuchując się w miarowy oddech swojego małego szczęścia. Leo spał spokojnie na jej piersiach. Miała zamiar odłożyć go za chwilę do łóżeczka ale była to taka przyjemna chwila… Chelsea tuliła i głaskała synka i ją też ogarnęła lekka senność. Musiała przysnąć na moment. Z sennego odrętwienia wybudził ją przeraźliwy krzyk jej męża.

Leo wciąż leżał na piersiach mamy ale miał siną skórę i nie oddychał…

Dramatyczne minuty drogi do szpitala dłużyły się w nieskończoność. Gdy dojechali lekarze podjęli natychmiastową reanimację. Udało się przywrócić akcję małego serduszka.

To jednak nie koniec dramatu. Szybko okazało się, że przyczyną zatrzymania serduszka było niedotlenienie. Wywołało ono rozległe uszkodzenia funkcji mózgu. Maluszek żył tylko dzięki skomplikowanej aparaturze, podtrzymującej życie.

Po wysłuchaniu opinii lekarzy stanęli przed decyzją o odłączeniu. Stracili synka zaledwie 8 dni po porodzie, nie wiedząc nawet co dokładnie się stało.

Po odłączeniu od aparatury, ciało Leo zostało poddane sekcji. Jednak nie wyjaśniła ona jednoznacznej przyczyny śmierci noworodka. Prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko rodzicom, jednak zostało umorzone i nie postawiono matce żadnych zarzutów. Biegły lekarz sądowy wyraził opinię, że śmierć chłopca należy zaliczyć do szczególnych przypadków śmierci łóżeczkowej.

Źródło/Fotografie: dailymail